21012018Nowości:
   |    Rejestracja

Jak to z „największym” politykiem wszech czasów było


Donald Tusk opublikował swoją opinię (oczywiście skrajnie krytyczną) wobec obecnych władz Polski. Zamieszczam do niej swój komentarz:


D. Tusk wmawia Polakom, że za jego czasów Polska liczyła się w Europie. Tak, Polska była przewidywalna (czyli posłuszna). Kanclerz Merkel była spokojna o to, że ze strony Polski nie będzie protestów kiedy szło o interesy Niemiec. Obecny przewodniczący Rady Europy „zapracował” na to stanowisko. Na europejskich salonach zachowywał się jak fircyk w zalotach. Przymilał się do możnych; ale oczywiście nie przymilaniem zyskał cechę „spolegliwego” partnera. Już w chwilę po objęciu funkcji premiera pojechał do Paryża, by podpisać skrajnie niesprawiedliwy w stosunku do Polski Pakiet ENERGETYCZNO-klimatyczny (nie mylić z „klimatycznym”). Rzecz w tym, że ów pakiet przewidywał kary za emisję CO2 z wielkich instalacji przemysłowych (czytaj – z polskich elektrowni węglowych). O wiele większe emisje CO2 z Niemiec, Anglii, Francji i Włoch – karami nie były obłożone. Ale D. Tusk zyskał (kosztem znacznego zubożenia całego pokolenia Polaków) jakże cenne klepnięcie w plecy wykonane przez ówczesnego „prezydenta” Europy – Sarkozy’ego. D. Tusk skutecznie sabotował (na ok 3,5 lat) budowę gazoportu, to w celu dogodnego wytłumaczenia się z podpisania haniebnego kontraktu gazowego z Gazpromem. Potrzebny był spektakularny sukces (odblokowanie rosyjskiego embarga na eksport jabłek i mięsa do Rosji). Wicepremier Pawlak podpisał i Polska zyskała na handlu, a że kilkakrotnie więcej straciła płacąc najwyższą w Europie cenę za rosyjski gaz, to było mniej widoczne. D. Tusk powiedział, że „mistrzostwa Europy EURO 2012, to prawdopodobnie najważniejsze wydarzenie w całej historii Polski”. Mentalność autora takiej wypowiedzi jest na poziomie małolata spod podwórkowego trzepaka, ale nie kilkunastoletniego, bo taki już jest jednak mądrzejszy.W ślad za tym nie żałowano grosza (kilkunastu miliardów na fanaberyjne stadiony i infrastrukturę). Polska liczyła się w Europie, tylko Polacy niewiele z tego mieli. Bogacili się aferzyści spod znaku hazardu, nieopodatkowanego importu paliw, zwycięscy rządowych przetargów, administracja działająca przy wyprzedaży narodowego majątku itd. Kto miał w tym określoną „dolę” – można się domyślić. Młodzi wykształceni Polacy (kosztem polskiego podatnika) pracowali na rzecz bogatych zachodnich państw. itd i itd…

Jeszcze taka ciekawa cecha charakteru „polskiego” reprezentanta w UE. Przyrównuje się z upodobaniem do największych…
W czasie amerykańskiej kampanii prezydenckiej napisał (niby to powiedziała jego żona); „W polityce wystarczy jeden Donald”. To dokładnie przypomina zdarzenie w życiorysie Voltera – otóż nazajutrz po towarzyskim spotkaniu arystokratów paryskich (w którym na zasadzie maskotki-trefnisia brał udział młody Volter) – ów napisał w jakiejś paryskiej gazecie: „Każdy z nas był tam księciem lub poetą”. Ten opis tak się owym książętom podobał, że kazali Voltera kijami obić. Teraz we wczorajszej wypowiedzi ten chłoptaś nadzwyczaj spolegliwy wobec europejskich mocodawców przyrównuje się do marszałka Piłsudskiego. To już ekstremalne sodogłowie. Ciekawe, czy znajdzie się Polak, dla którego D. Tusk ma wymiar prezydenta US i marszałka Piłsudskiego jednocześnie?

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

313973